poniedziałek, 23 stycznia 2012



W poprzednim poście znajdziecie playlistę z ostatniej audycji. Powyżej natomiast klip do prezentowanego w audycji kawałka grupy SuperHeavy angażującej między innymi Damiana Marleya. Być może osłuchane i popowe ale jednak warto posłuchać i zobaczyć.

Przy okazji wydania przez Revolda Sound kolejnego mixtape'u polecam również jego ściągnięcie i przesłuchanie. Mixtape nazywa się "The Best of Dancehall 2011", i jest to zestaw najlepszych numerów DHL jakie pojawiły się w ubiegłym roku, wyselekcjonowanych przez Matysa (Revolda Sound).




Linki do ściągnięcia mixtape'u znajdziecie na blogu Revolda Sound oraz na forum Reggaenet.pl. Sprawdźcie również pozostałe mixtape'y - na przykład wydany niedawno "The Best of Reggae 2011", czyli również zestawienie ale kawałków reggae'owych.

Do poczytania natomiast tekst, który pojawił się na Reggaenet.pl. Krótkie wspomnienie zmarłego Winstona Rileya, o którym wspominałem w czasie ostatniej audycji. Tekst znajdziecie TUTAJ.

More Fyah! vol. 74 - 21 stycznia 2012

    Playlista:
  1. Andrew Francis - Under My Thumb
  2. Bazil - Critical Situation
  3. Bazil - Right Things
  4. Bazil - Bag A Money
  5. Bazil - Make A Change
  6. Damian Marley - Still Searching (feat. Yami Bolo)
  7. SuperHeavy - Hey Captain
  8. SuperHeavy - Miracle Worker
  9. Tony Rebel - Just Friends (feat. Swade)
  10. Tenor Saw - Ring The Alarm
  11. Sister Nancy - Bam Bam

wtorek, 17 stycznia 2012

Najlepsze albumy reggae roku 2011 - wybór More Fyah!


Wśród wielu albumów, które pojawiają się każdego roku, nawet w przypadku takiego, stosunkowo mało popularnego gatunku jak reggae, ciężko jest wyłonić te najlepsze. Zwłaszcza, że często albumy te prezentują zupełnie różne podejście do muzyki reggae, a trudne jest porównywanie ze sobą kompletnie odmiennych płyt, ponieważ to co można odnaleźć na jednej płycie i uznać za plus, na innej może kompletnie naruszać spójność albumu i powodować, że wydaje się on gorszy - pewien element po prostu może być nie na miejscu, nie pasować.
Dlatego też zagranicznych płyt, które wybrałem jako te najlepsze w roku 2011 postanowiłem nie klasyfikować i nie układać w listę. Wybrałem najlepszą moim zdaniem piątkę, którą przedstawiłem podczas ostatniej audycji w porządku alfabetycznym. Kolejna piątka w audycji przedstawiona nie została ale to również dobre płyty, więc blog jest dobrym miejscem, żeby także te albumy przedstawić.
Polska scena to oczywiście tylko malutka część sceny światowej i wydaje mi się, że warto oceniać naszą rodzimą muzykę oddzielnie. Oczywiście można ją konfrontować z zagranicznymi wykonawcami, ponieważ wcale od nich nie odbiega poziomem, jednak warto zestawić najlepsze polskie wydawnictwa na osobnej liście. A jako, że tych jest zdecydowanie mniej niż albumów wydanych we wszystkich pozostałych zakątkach świata razem wziętych, to w tym wypadku zdecydowałem się na przyznanie pięciu najlepszym według mnie płytom ubiegłego roku konkretnych miejsc.

Najlepsze płyty zagraniczne:

Pierwsza piątka (kolejność alfabetyczna):
Alborosie - "2 Times Revolution" <- Click

Płyta wydaje mi się mało spójna i utwory sprawiają wrażenie jakby były nieco oderwane jeden od drugiego i złożone w kompilację. Mimo to zasługuje moim zdaniem na miejsce w pierwszej piątce. Przede wszystkim ze względu na fakt, że praktycznie każdy z nich może utkwić w głowie na długo i mógłby być singlem promującym płytę, a sztuką jest zrobić takich numerów kilkanaście na jeden krążek. Do tego mamy różnorodność stylistyczną dzięki czemu słuchanie się nie nudzi, a wręcz przeciwnie - wciąga. Alborosie "na żywo", podczas koncertu na festiwalu reggae w Ostródzie kilka lat temu, mnie nie porwał. Niestety nie mam porównania z tym jak jego koncerty wyglądają obecnie, ponieważ w ubiegłym roku nie udało mi się zobaczyć go na One Love Sound Fest. Trzeba jednak przyznać, że niezależnie od odbioru jego koncertów, które mogą się podobać lub nie, to studyjne dokonania Alborosiego wypadają bardzo dobrze.
Luciano - "Rub-A-Dub Market" <- Click

Świetny album, który przypadł mi do gustu dużo bardziej niż wydany rok wcześniej "United States Of Africa". Być może to dzięki spokojnym reggae'owym love songom, których na tej płycie jest całkiem sporo. W każdym razie pozycję tej płyty pośród innych albumów reggae na pewno podnosi już sam wokal Luciano, który jest po prostu wyjątkowo ciepły i miły dla ucha.
Matisyahu - "Live at Stubb's, Vol. 2" <- Click

Płyta zdecydowanie najmniej reggae'owa na liście, co sprawiło, że zastanawiałem się czy w ogóle ją tutaj umieścić. Poza tym jedyna koncertowa w zestawieniu. Jednak pominięcia tego krążka nie mógłbym sobie wybaczyć bo jest moim zdaniem genialny jeżeli ktoś lubi łączenie gatunków. Reggae na tej płycie prawie nie ma. Pojawiają się oczywiście kawałki, które pierwotnie były nagrane jako utwory reggae, jednak są one wykonane w kompletnie odmiennych aranżacjach. Mamy gdzie niegdzie gitarową czakę, mamy elementy dubu ale najwięcej chyba jest tutaj rockowych, gitarowych dźwięków. Do tego oczywiście wokal Matisyahu, który często przechodzi ze śpiewu do hip-hopowego nawijania. Dodajmy do tego fakt, że na albumie bardzo dobrze jest oddana atmosfera koncertu i słuchając go można przenieść się myślami do Austin w Teksasie, gdzie został on zarejestrowany. Co ciekawe koncert w całości można obejrzeć także na oficjalnym kanale YouTube Matisyahu.
Protoje - "7 Year Itch" <- Click

Być może prosta ale bardzo wciągająca i chyba najbardziej przeze mnie osłuchana płyta reggae w ubiegłym roku. Debiutancki longplay Protoje, który zrobił na mnie duże wrażenie. Równie dobrze wypada na żywo, co udowodnił na festiwalu w Ostródzie w 2011 roku. Niestety materiał z jednego krążka i to liczącego jedynie 13 utworów to niezbyt dużo więc i koncert był dosyć krótki. Liczę jednak na kolejne dokonania od Protoje i mam nadzieję, że będą to dokonania z tą samą ekpią producencką. Dlatego, że chyba jednym z najważniejszych czynników sprawiających, że ten album tak mnie chwycił są właśnie riddimy od Don Corleone, odpowiedzialnego za jego produkcję.
Richie Spice - "Book of Job" <- Click

Płyta, która może wywierać skrajne emocje - zarówno pozytywne jak i negatywne. W przypadku negatywnych to w zasadzie nie tyle płyta co wokalista i jego charakterystyczny głos brzmiący momentami jakby próbował śpiewać przez ściśnięte gardło. Można to lubić, nie lubić, być obojętnym lub po prostu się przyzwyczaić. Jednak jeśli już wokal nie powoduje, że mamy ochotę go wyłączyć to album "Book of Job" powinien przypaść do gustu. Bardzo dobre kawałki, których mimo że nie jest dużo to raczej zostały starannie wybrane na ten album i tworzą ze sobą świetną całość. Ciężko się tutaj do czegoś przyczepić i za to dla Richiego miejsce w pierwszej piątce musi się znaleźć.

Druga piątka (kolejność alfabetyczna):
Anthony B - "Rasta Love" <- Click

Jeden z lepszych moim zdaniem albumów Anthony'ego. W wersji koncertowej również bardzo dobrze się sprawdza, co Anthony udowodnił jakiś czas temu podczas swoich występów w Polsce. Myślę że najlepsze określenie dla krążka to stwierdzenie, że jest energetyczny. Energię mają w sobie nawet te wolniejsze i spokojniejsze utwory. Płyta wciąga i ma to coś co sprawia, że słuchając jej można się również świetnie bawić.
Bazil - "Stand Up Strong" <- Click

Debiutancki krążek młodego wokalisty z Francji. Wydany co prawda niedawno ale skoro do tej pory prawie o nim nie słychać to podejrzewam, że niestety przejdzie bez echa. A szkoda bo jest to bardzo ciekawa płyta, która zasługuje na uznanie - tym bardziej że to debiut. Stylistycznie powiedziałbym, że najbliżej mu w zestawieniu do również debiutującego Protoje. Tutaj chyba zabrakło jednak promocji co skutkuje małym zainteresowaniem muzyką Bazila. Mam nadzieję, że to się zmieni i że kolejne albumy będą jeszcze lepsze.
Etana - "Free Expressions" <- Click

Obecnie to prawdopodobnie najlepszy wokal kobiecy na Jamajce. Jest to drugi po "The Strong One" album artystki, który według mnie jest dużo lepszy od debiutanckiego. Większość utworów na płycie to spokojne kompozycje, w których Etana oczarowuje słuchacza swoim wokalem. Małą odskocznię stanowi "Venting", który jest dużo bardziej dynamiczny ale bardzo dobrze, że znalazł się na płycie i dodaje nieco kontrastu pod koniec albumu. Nie do końca za to przypadł mi do gustu "August Town" - jeden z singli promujących płytę. Myślę, że do tego celu można było wybrać jakiś inny kawałek. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta jest wyjątkowo dobra.
Sara Lugo - "What About Love" <- Click

Po tym jak przed wydaniem "What About Love" usłyszałem promomix zapowiadający płytę, z niecierpliwością na nią czekałem. Niestety album nie okazał się tak dobry jak miałem nadzieję, że będzie ale na tyle dobry, żeby znaleźć się w drugiej piątce albumów reggae 2011 roku. Choć w tym przypadku nie mamy tu do czynienia z albumem reggae od początku do końca i takie określenie mocno okroiłoby go z tego co sobą prezentuje, ponieważ Sara Lugo nagrała raczej płytę inspirowaną muzyką reggae, która tutaj się znajduje ale nie stanowi głównego elementu. Głównym elementem jest wokal, który krąży gdzieś w okolicach soulu i nadaje wszystkiemu charakteru. Zastanawianie się nad tematem "What About Love?" proponuję zostawić sobie na spokojny wieczór przy świetle nocnej lampki - w przeciwnym wypadku odbiór tej płyty może być dużo gorszy, a ona sama może wydać się nużąca. Jak dla mnie to kolejny już świetny debiut w 2011.
Ziggy Marley - "Wild And Free" <- Click

Niemalże co roku któryś z braci Marley wydaje jakąś płytę. Gdyby tak nie było to komisja do przyznawania nagród Grammy miałaby nie lada problem komu tą nagrodę przyznać ;).  W tym roku krążki od Marleyów wyszły aż dwa więc problem rozwiązany (obydwaj są nominowani ;)). Szkoda jednak że to płyta Stephena Marleya cały czas była dużo bardziej hype'owana ponieważ myślę, że to właśnie Ziggy nagrał w tym roku lepszy album. Tytuł to "Wild And Free" i wydaje mi się, że dobrze odzwierciedla on materiał, który znajduje się na płycie. Wydaje mi się ona wyjątkowo "luźno" zagrana i słuchając tego albumu czuję w nim zabawę muzyką i to że sprawia ona radość Ziggy'emu. Na pierwszym miejscu na pewno bym tej płyty nie umieścił ale miejsce w drugiej piątce się należy.

Najlepsze płyty polskie:

5. PaRasSol - "Krok do przodu" <- Click

Wybór zespołu PaRasSol na zwycięzcę konkursu młodych zespołów reggae na festiwalu w Ostródzie w roku 2010 okazał się trafiony. Grupa nagrała bardzo dobry album, na którym jak twierdzą sami muzycy znajdziemy "muzykę prostą i w stylu lat 80tych", a nie "nowoczesne granie, z mnóstwem elektroniki, wyszukanych beatów". Faktycznie taka właśnie jest ta płyta i za wielki plus uważam właśnie jej część instrumentalną. Jedyne moje zastrzeżenie odnosi się do wokalu, a właściwie do angielskiego akcentu wokalisty, który mi się po prostu nie podoba. Za to w kawałkach zaśpiewanych po polsku całość wypada bardzo dobrze.
4. Habakuk - "Sztuka ulotna" <- Click

Kolejny już album od obecnego od ponad 20 lat na polskiej scenie Habakuka. Jednocześnie kolejna dawka dobrych utworów. A biorąc pod uwagę fakt, że płyta przypadła mi do gustu dużo bardziej niż poprzednie dokonania zespołu to mogę powiedzieć, że wręcz bardzo dobrych. Być może nie wypada pisać tego o zespole, który istnieje już od tylu lat ale jednak ten album wydaje mi się najbardziej dojrzały z ich dotychczasowej twórczości. Niby ten sam styl i od razu, w pierwszych dźwiękach rozpoznajemy Habakuka, ale jednak krążek jest inny i ta zmiana jest zdecydowanie na plus.
3. EastWest Rockers - "EastWest.FM" <- Click

EWR zaczęło od świetnych i energetycznych "Ciężkich czasów". Niestety wydana później "Jedyna broń" była według mnie dużym nieporozumieniem i eksperymenty muzyczne na tej płycie zupełnie do mnie nie trafiły. EastWest.FM sprawił, że EWR odżyło w moich głośnikach. Już singiel promujący - "Na imprezę", mimo że nie był rewelacyjny i nieco mnie raził zwłaszcza swoim refrenem - zarówno tekstowo jak i wokalnie, to jednak zwiastował dobry materiał, a sam odbiór kawałka zdecydowanie poprawiła zwrotka śpiewającego gościnnie Konshensa. Materiał faktycznie okazał się bardzo dobry - liczna ekipa znanych producentów, w połączeniu z ekipą EastWest Rockers i mamy sukces. I chociaż wielkim fanem grupy nie jestem to jednak za tą robotę należy się duże uznanie.
2. Konopians - "eSTiOuPi" <- Click

Ten krążek to pewna ewolucja w twórczości Konopians. O ile poprzednie dokonania zespołu były dla mnie przede wszystkim wpadającym w ucho ska, którego miło się słucha i fajnie przy nim bawi, o tyle "eSTiOuPi" ma dużo większą wartość. Muzyka to nadal mieszanka reggae + ska. Warstwa liryczna jednak odgrywa tu dużo większą rolę niż dotychczas. Cała płyta jest na pewno mniej wesoła, być może mniej taneczna i skoczna ale słucha się tego tak samo przyjemnie jak materiału z "One Way", chociaż z nieco innym nastawieniem. Konopians w takim wydaniu to zdecydowanie coś wartego uwagi.
1. KaCeZet i Fundamenty - "KaCeZet i Fundamenty" <- Click

Być może byli tacy, którzy wiedzieli czego się spodziewać po nowym albumie KaCeZeta. Ja nigdy nie przypuszczałem, że w tym wokaliście drzemie taki potencjał. Poprzedni jego projekt to KaCeZet & Dreadsquad. Płyta "Stara szkoła" oparta na digitalowych rytmach to coś z kompletnie innej beczki i tego typu twórczości spodziewałem się na następnym albumie. Tymczasem projekt KaCeZet & Fundamenty to przede wszystkim mocno akustyczne brzmienie, spokojne kawałki i nadal charakterystyczny wokal. To co wyróżnia album to oprócz brzmienia, również teksty. Są naprawdę pierwszej klasy i pojawia się nawet trochę zabawy słowem i sylabami, co przypomina mi nieco twórczość Pablopavo ale jednak nadal zachowuje swój własny styl. Mam nadzieję, że następne projekty, w kóre zaangażuje się KaCeZet nie będą odbiegały stylistycznie od tego, tak jak ten odbiega od "Starej szkoły" bo płyta jest świetna i zdecydowanie zasługuje na pierwszą pozycję na liście polskich albumów. KaCeZet & Fundamenty - wielki szacunek za ten krążek i oby tak dalej.


Podsumowując zestawienie muszę stwierdzić, że rok 2011 nie był na pewno wyjątkowy w muzyce reggae. Wydanych zostało dużo dobrych czy bardzo dobrych albumów ale tak naprawdę brakowało mi niestety wydawnictwa, które by mnie zwaliło z nóg lub debiutu, który powaliłby na łopatki weteranów sceny. Dlatego też nie próbowałem klasyfikować albumów zagranicznych miejscami, ponieważ niestety nie było wśród nich albumu wybijającego się ponad inne, który niezależnie od tego pod jakim kątem będziemy patrzeć na muzykę, utarłby nosa konkurencji. Z drugiej strony czy lepiej by było gdyby było mało albumów dobrych / bardzo dobrych ale za to trafiłyby się jakieś dwie perełki, które zapamiętalibyśmy na lata? To już temat na oddzielną dyskusję ale mam nadzieję, że w 2012 nie zabraknie zarówno tych perełek jak i tych dobrych / bardzo dobrych krążków. :)

More Fyah! vol. 73 - 14 stycznia 2012

    Playlista:
  1. Chris Martin - 2012
  2. Alborosie - Soul Train
  3. PaRasSol - Krok do przodu
  4. Luciano - Rub-A-Dub Market
  5. Habakuk - Słoik
  6. Matisyahu - Time Of Your Song (Live)
  7. EastWest Rockers - Stare dobre dni
  8. Protoje - No Lipstick
  9. Konopians - Bam Bam Boom
  10. Richie Spice - Serious Woman
  11. KaCeZet i Fundamenty - Nie boję się życia
  12. KaCeZet i Fundamenty - Ład i chaos

piątek, 13 stycznia 2012

Podsumowanie płytowe 2011 w More Fyah!

Już jutro w audycji, zapowiedziane tydzień temu podsumowanie płytowe.
Zostawiamy za sobą przeszłe wydarzenia, zarówno te pozytywne jak i negatywne w świecie muzyki jamajskiej. Skupiamy się właśnie na samej muzyce, która przecież pozostaje na długo i wracamy do niej nawet po wielu latach. Najlepsze płyty wydane w 2011 roku, z gatunków na których skupia się audycja - przede wszystkim reggae ale na pewno nie tylko. Oddzielnie polscy i zagraniczni wykonawcy. Wybór w pełni subiektywny... czy będzie się pokrywał z Waszym? Zapraszam jutro na godzinę 19 do słuchania Radia Aktywnego!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Dancehall Motives Vol. 2 Best Of 2011


Przypominam o tym, że ze strony DatPiff.com jest do pobrania bardzo ciekawy mixtape podsumowujący, czy może raczej scalający to, co działo się w dancehallu w roku 2011. Za stworzenie tego mixtape'u jest odpowiedzialny DJ Papadon (Eternal Vibez). "Dancehall Motives Vol. 2 Best Of 2011" jest naprawdę obszerny - w paczce znajdziecie 365 kawałków... oczywiście jak to zazwyczaj w mixach, w okrojonych wersjach. Mixtape możecie przesłuchać oraz pobrać TUTAJ. Żeby ściągnąć go na swój dysk należy się wcześniej zarejestrować na portalu DatPiff.com. O spam w skrzynce mailowej się nie obawiajcie - po rejestracji można wyłączyć w ustawieniach konta otrzymywanie informacji z serwisu. Poza tym darmowe konto umożliwia pobranie dziennie, za free, do pięciu wydawnictw umieszczonych w serwisie. A jest z czego wybierać więc polecam.

Warto zajrzeć też na profil facebookowy RDX Renigade. Znajdziecie na nim linki do pobrania za darmo i legalnie kawałków RDX takich jak: "Dance & Buss It", "Clubbing" czy "Go Hard Or Go Home".

More Fyah! vol. 72 - 7 stycznia 2012

No i po urodzinach z RDX w roli głównej. Krótka relacja z tego dancehallowego święta, która miała miejsce w ostatniej audycji została oczywiście uprzyjemniona kawałkami od tej jamajskiej ekipy. Cała playlista z sobotniego More Fyah! poniżej. A już za tydzień... reggae'owe podsumowanie roku 2011. Zapraszam. :)

    Playlista:
  1. RDX - Everybody Dance
  2. RDX - Any Gal Caan Wine
  3. RDX - Dance & Buss It
  4. RDX - Street Dance (Te·Agero)
  5. RDX - Like Majic
  6. Aswad - Shine
  7. Luta - Wuk
  8. Popcaan - Middle Day
  9. Popcaan - Galis Fi Dem (feat. Shawn Storm)
  10. Spragga Benz - Over All
  11. Cassi - Town Ting